poniedziałek, 1 lipca 2013

Przeprowadzkowo cz. 3 - Sąsiedzi || I wakacje!

Witajcie Wszyscy!
Cały ten rok szkolny minął szybciej niż mogłabym przypuszczać... Znowu coś się skończyło lecz dopuszczam do siebie myśl, że i coś się zaczyna!
Mimo wszystko wciąż ciężko mi uwierzyć, że margines wolnego czasu stał się niemal nieograniczony. Pragnę zagospodarować go jak najlepiej, tak abym zarówno ja jak i moja podłużna przyjaciółka wspominały ten czas bardzo miło!
Planów na te dwa miesiące nie brakuje, jestem pewna, że w te wakacje będzie się działo.
Nie zapominam jednak o Was, moi drodzy Czytelnicy! Przeglądając internetowy bezkres trafiłam na parę naprawdę ujmujących ciekawostek (w tym o jamnikach ;)) i nie omieszkam ich tutaj zamieścić by podzielić się tym z Wami!
Niemniej... Zanim przejdziemy do tych, czy innych nowinek, pragnęłabym też napisać o czymś, co planowałam od bardzo, bardzo dawna. Od kiedy po raz pierwszy ujrzałam miejsce, w którym przyjdzie mi żyć.

Kim są dla nas sąsiedzi?
Osoby tworzące z nami pewną grupę społeczną ostatecznie nawet zajmujące w naszym życiu pewne uniwersalne znaczenie. Niby nie są to osoby do końca bliskie, a jednak.
W tym przypadku nie chodzi mi do końca o ludzi... No więc właśnie - o kogo?
Gdy rok temu w uszczypliwy kwietniowy poranek wysiadłam z samochodu i ujrzałam zachwaszczoną, pełną nierówności działkę zrozumiałam, że kiedyś stanie tu piękny, góralski domek z równie ujmujących ogrodem. Nim jednak to nastąpiło czekał mnie i moją rodzinę szereg przeprowadzkowych zdarzeń. Miałam wtedy przyjemność (bądź nie) poznać naszych przyszłych sąsiadów... jak się okazało - wszyscy mają psy! ;)
Zacznijmy od rodziny posiadającej posokowca. Nawet nic bym do tych ludzi nie miała, gdyby nie fakt, że w niektórych aspektach sprawy nabierają niepoważny obrót.
Pani Berta - bo tak wabi się nasza brązowa sąsiadka, na pierwszy rzut oka jest niesłychanie posłusznym psem myśliwskim. Z moim obserwacji widziałam jak jej opiekun nie raz zabierał ją gdzieś na wiele długich godzin, myślę, że do lasu bądź inne miejsca gdzie mogłaby się wykazać. Dobre zdanie szybko można jednak zepsuć. Nim jednak dojdziemy do jakichkolwiek wniosków jestem niekontent napisać, iż sympatia Berty i Flopi nie została zatwierdzona. Mijając nasze ogrodzenie sąsiedzi muszą nieźle się natrudzić, by utrzymać Bertę w rydzach, Flopa również z odważnym jamniczym duchem zdaje się czasem przesiąknąć przez przęsła, byle dostać się do potencjalnego wroga.
To stało się źródłem późniejszych zgrzytów. Pewnego dnia, gdy ja byłam pochłonięta robotami domowymi zaś Flopi hasała sobie beztrosko po ogródku opiekun Berty szykował się najprawdopodobniej na wyjazd ze swym psem. Otworzył ogrodzenie i (uwaga!) nie zapiąwszy na smycz wyprowadził Bertę. Flopa szybko wyczuła nielubianą psicę i znanym sobie szczekiem przylgnęła do płotu. To co zmroziło mnie najbardziej to, że Berta mimo nalegań, a potem... wrzasków właściciela poczęła iść, a potem biec do Flopy! Gdybym w porę nie zareagowała i nie odciągnęła Flopi od płotu sunie mogły by się pozżerać co dodatkowo umożliwiały duże przestrzenie między przęsłami. Bardzo, ale to bardzo nie lubię oceniać ludzi z uwagi, iż sama popełniam wiele błędów. Ale... co do diaska kierowało tym człowiekiem, że skoro wie, że jego pies nie do końca się słucha w takich sytuacjach to dlaczego nie zapina go na smycz?! Jeśli chce nad tym pracować to na pewno nie kosztem mojego psa. Ku mojemu rozgoryczeniu nie minęło dużo czasu nim sytuacja się powtórzyła. Tym razem naprawdę niewiele brakowało, nawet przez chwilę doszło do konfrontacji. Gdy spocona trzymałam szorściaka na rękach to na dokładkę niezwykle odpowiedzialny jegomość z niewinnym uśmiechem powiedział: ,,Dzień dobry". Myślałam, że zaraz wyparuję z gniewnych emocji.
Podsumowanie: do trzech razy sztuka. Jeszcze jedna taka sytuacja i położę Panu sąsiadowi starą nieużywaną smycz Flopy na jego ogrodzeniu, bo czasem mam wrażenie, że zapomina o jej istnieniu...

Następni sąsiedzi niemniej Was zaskoczą. Gdy pierwszy raz się witałam ujrzałam młodą kobietę trzymającą na rękach małego ON-ka. W oddali ozwały się ciche szczeki. Hodowla? Zastanowiło mnie wtedy jakiej hodowli mogę się spodziewać. Pytając się o psiaka kobieta uradowana zapytała czy chcemy może małego owczarka... za darmo. Trochę mnie to zdziwiło. Nabrałam podejrzeń.
Minęło parę miesięcy. Jakieś 3 tygodnie temu zobaczyłam... że znowu mają młode! Dodać muszę, że wilczury chyba dawno nie były poza działką. Są od czasu do czasu spuszczane z jakiś kojców, których tak naprawdę nigdy nie widziałam na oczy, ale... Nie wiem, nie znam się na tyle na hodowlach, by cokolwiek krytykować, ale czy mi się czasem dobrze nie wydaje, że nawet psom przeznaczonym do hodowli nie należy się mały, a co dopiero duży spacerek?
Sprawa jest wciąż otwarta. W zeszły czwartek sąsiad wypuścił jednego z młodych i latał za nim z aparatem. Młodzian hasał w całkowitym rozprężeniu nie reagując na wołania mężczyzny.
Podsumowanie: Nie chcę myśleć, ani oceniać pochopnie. Trudno mi cokolwiek orzec, gdy połowa domu i miejsce przebywania psów jest szczelnie zamaskowane przez zarośla. Jedyną pewną rzeczą jest ich ujadanie co dodatkowo rozdrażnia człowieka wieczorami.

Sprawę najważniejszą jak i najbardziej intrygującą zostawiłam sobie na koniec. Dodatkowo mam zrobione parę zdjęć naszych sąsiadów.
Szanowni Państwo przedstawiam Wam jednego z wielu psich domowników - Bannera! (zwanego pieszczotliwe również Bannerulą)
Jednego z wielu? Otóż owszem. Przedostatni sąsiedzi (zapomniałam o beżowym chiwawa z naprzeciwka, ale to akurat mało pasjonujące ;)) posiadają naprawdę pokaźną ilość psów. Nie będę rozpisywała się za bardzo nad ich problemami, ale ukryć się tego nie da - jest bieda. Banner, ten zaniedbany błękitno-brązowooki husky rozerwał me serce na pół. Latając wśród psich odchodów, wrzeszczących dzieci zdaje się czegoś szukać. Nim zdecydowaliśmy się odgrodzić od sąsiadów (mają bardzo nieładny zwyczaj wylewania swojego szamba na naszą posesję na śmieceniu kończąc) niejednokrotnie zawieszał się na ogrodzeniu spoglądając głęboko w moje oczy. Zaprzeczyć nie mogę, to psiak bardzo żywy, niestety nie może się wybiegać ślęcząc wiecznie na małej, słabo zazielenionej działce. Chodząc jeszcze do szkoły nie raz widywalam go rano wygrzewającego się na słońcu, schowanego pod ławą w deszczowe dni bądź skulonego gdzieś w kącie. Nie muszę pisać, iż ma niedowagę.
To jeszcze nie koniec, jeszcze bardziej związałam się z innym psiakiem...
Zdjęcia są jakie są, bo... przyznaję się, działałam incognito. x] No i dobry aparat w komórce - to drugie. ;)
Łatek - nazywany przeze mnie Łatulą.
Cudowny psiak. Naprawdę. Ma tego pecha, że sąsiedzi (nie wiem czy to stereotypy, czy co?) trzymali go do pewnego czasu na łańcuchu. Po naszej (jak nie jednej) interwencji nalegaliśmy, by może ze starego płota zrobić Łatuchowi kojec, zawsze lepszy on od łańcucha. No i stała się światłość! Cieszy mnie to, bo Mały ma więcej swobody. Dodatkowo skoro wymieniłam już mojego ulubieńca mogę powiedzieć, że ze względu na nazbyt widoczne problemy materialne staramy się pomóc trochę w utrzymaniu piesków. Nie potrafię powiedzieć jak i kiedy zaczęliśmy dokarmiać psy. Na widok tych skrajnie wychudzonych żeber człowiek był bliski płaczu... Na szczęście teraz, gdy tak patrzę na powyższe zdjęcia ich waga jest na lepszym poziomie, choć na pewno nie jest jeszcze w normie. Gdy tylko zanoszę z mamą jedzenie do Łatka ten rozradowany biega po kojcu. Nieopisane uczucie. Poczułam, że to jakby w pewnym sensie mój pies.
Zawsze idąc, bądź wracając ze szkoły Łatek wychodził ze swojej sponiewieranej budy i przeciągając się odprowadzał mnie swym pełnym nadziei wzrokiem.
W pewnej chwili w naszym domu rozdziły się pomysły, by przygarnąć Łatka... Lecz potem pomyśleliśmy trzeźwo... Mam jeszcze niezresocjalizowanego psiaka, nieobliczalnego i... zazdrosnego. Po za tym w razie wyjazdu na wakacje dziadkowie odmówiliby przyjęcia większego psa... Trudno. :/
Niemniej... Bardziej realne plany też posiadam. Myślałam, by chociaż wyprowadzić psiaka od czasu do czasu... Przynajmniej jak nasze stosunki z sąsiadami trochę nabiorą kolorów. 
Tak jak już wspomniałam, Łatek i Banner nie są jedynymi psiakami na działce. Wcześniej była jeszcze koleżanka ten samej rasy co Banner - Kuna. Pewnego dnia i po paru następnych zauważyłam jej brak. Gdy zapytałam sąsiadów zaniepokojona jej losem powiedzieli, że zainteresowała się nią pewna rodzina i... oddali im ją... Patrząc z ich punktu widzenia pewnie jest im trochę lżej... Ale niektóre myśli nasuwają się same.
Kolenymi wychowankami są jeszcze trzy kundelki bardzo zajadle pilnujące swego domostwa.
Podsumowanie: Jak widać pozornie dobre zamiary i złote serce trudno pogodzić z brakiem pieniędzy i rzeczywistych możliwości... Mimo wszystko nie zostawię tak tego i będę dalej dbać o Łatka i Bannera! Czuję się z nimi bardzo związana emocjonalnie...

Łaaaaał... Długie to wyszło. ;___;
Ale nie martwcie się! Teraz trochę zdjęć, a możliwy tekst postaram się napisać możliwie jak najzwięźlej... ;)
No więc tak... Na początek:
Nie porzucaj psa!
Ledwo zdążyłam wziąć udział w tej akcji, bo zdjęcia dostałam od mojego fotografa dopiero 28... A czas był do następnego dnia. Przez to nie miałam możliwości, by podzielić się tym z Wami. Źle to rozegrałam - wiem.
Nasze zdjęcie jest wśród innych, wspaniałych pełnych prawdziwych haseł fotosów. Naprawdę! Nie warto porzucać naszych skarbów!
W razie wątpliwości, to nasze:
I muszę przyznać, że mi się podoba... ^^'

Kolejna rzecz... Po radach Ariadny w sprawie przyszłych szelek wsadzam jeszcze jedną wersję, która rzeczywiście prezentuje się lepiej! :)
Moim zdaniem jest ogień! :D W tym tygodniu planuję posprzedawać parę niepotrzebnych rzeczy i zamówić te szele... i możliwie, że amortyzator wraz z pasem. :>

Ostatnie czym Was pomęczę jest... jak widzicie zmiana w stronach!
Tak, założyłam zakładkę Zamówienia, by pokazać, że pamiętam o tym co obiecałam. Napiszę też mały regulamin, tak, by wszystko szło gładko i pięknie. :D Wszyscy, którzy nie czytali, a są ciekawi recenzji (która od razu zapewnię - nie jest ostatnia!) zapraszam do sekcji Okiem Eko tam znajdziecie kilka podtytułów takich jak Eko ocenia, Kącik Twórczości i Kącik Kulinarny, który już niebawem dostanie pierwszą pozycję... ;)
Wracając na koniec do zamówień - czekam na potwierdzenie od Wiktorii. i Wiktorii (fajnie się złożyło XD) czy nadal są zainteresowane wykonaniem banneru na blog. ;)

Z aktualności mogę szybko napisać, że dzisiaj byłyśmy w lesie! :P
Spodziewajcie się notki w tygodniu..!
Niech Bóg ma w opiece wszystkich co przeczytali całego posta! XD

 Pozdrawiamy cieplutko!

20 komentarzy:

  1. Szkoda, że trafili Wam się tacy sąsiedzi. Mam nadzieję, że już nie dojdzie do konfliktu Flopy z Bertą.
    Moim zdaniem bieda nie jest najlepszym wytłumaczeniem zaniedbania psów. Uważam, że jeśli kogoś nie stać na utrzymanie większej ilości zwierzaków to lepiej nie przygarniać ich dużo, może twoi sąsiedzi lepiej radziliby sobie z jednym psiakiem. Ale teraz już raczej nie byłoby najlepszym pomysłem odebranie właścicielom czworonogów i zabranie ich np. do schroniska. Wspaniale, że chcesz pomóc tym ludziom opiekując się wychudzonym psiakiem.
    Rzeczywiście fajnie wyszło z tym niebieskim :). Flopcia będzie miała śliczne szelki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten rok szkolny mi również straasznie szybko zleciał.
    To macie sąsiadów :D nie zawsze mamy tego, czego oczekujemy i trzeba z tym się pogodzić, ale te sytuacje nie są za fajne : / dobrze z Twojej strony ,że dokarmiasz biedne psiska i robisz wszystko co w mocy aby żyło im się lepiej.
    Wasze zdjęcie na akcje jest kochane :D
    A Szelki ładnie się zapowiadają :)
    Udanych wakacji : ))

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę podobnie jak Ariadna, nie stać cię na utrzymanie zwierząt- nie przygarniaj!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już napisałam, że nie mam takiego zamiaru. ;)
      Co nie znaczy, że nie będę dokarmiać psiaków!

      Usuń
  4. Tak tak chcę od ciebie banner i nagłówek dodatkowo :D
    Masz w tym rękę : )

    A co dosąsiadów, to nie zazdroszczę. Ale sama mam takiego dziada, chyba już nawet prapradziada.
    Ma sukę małą podobna do CSA ipech chciał że nie mają ogrodzenia i on ją wypuszcza, na szczęście nie jest agresywana, ale nie raz już przechodziła ciążę bo ją nie dopilnował. Sam prapradziadek już ma swój charakter, żaden ze wsi go nie lubi.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sądzę, że suka posokowca pracuje w lesie, bo problem olewania właścicieli jest szczególnie widoczny w grupie psów pracujących w lasie, paradoksalnie - tych, które powinny reagować na polecenia doskonale. Ja również mam sąsiadów z problemowymi psami. Są to dwa ON-ki, pies i suka, które żywią ogromną urazę do wszystkich - poza sobą - przedstawicieli psiego gatunku. Właściciele nie potrafią im zapewnić zajęcia, mimo, że pan domu biega z wielką pasją, dziennie pokonując nawet 20km, psów ze sobą nie zabiera. Żyją one na 5m2, w małej budzie. W mojej okolicy też jest pseudohodowla, tyle, że psów bardzo niebezpiecznych - są w typie Ca De Bou, Cane Corso itp., ale tak agresywne, że gryzą się między sobą. Do tej pory zauważyłam 5 dorosłych psów i mnóstwo szybko znikających szczeniaków. Psy mają obcięte uszy, ale jakby nożyczkami do papieru ;/ Ludzka głupota jednak nie zna granic :C
    PS potwierdzenie dotyczące banera, razem ze zdjęciami i opisem kolorów, jakie chciałabym, aby na nim były miałam wysłać Ci mailem, ale nie znalazłam tutaj do Ciebie adresu. Jakby co, podaję swojego majla ;) wiktoria.bobowicz@gmail.com :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby bezmyślni sąsiedzi ,w końcu się ogarnęli ! Sądzę ,że każde domkowe osiedle ma mnóstwo pisaków za ogrodzeniami,ale tak jak u mnie znajdą się za przeproszeniem durnie ,którzy wypuszczają psy i mają je gdzieś . Na razie nie miałam z nimi konfliktów i by tak pozostało .
    Życzymy udanych wakacji ! Czekamy na kolejne wieści :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dawna czekałam na post o Łatku. W końcu ! ! !
    Piesek jest naprawdę cudowny i na pewno ma wspaniałe serce. Szkoda tylko, że wychowuje się w takich ograniczonych warunkach. To boli :( A Banner - cudo *.* Obydwa psiaki zasługują na kochający dom, ale z lepszymi niż dotychczas warunkami. Mamy z Sashą nadzieję na lepsze życie tych urwisów. Podczas czytania posta uświadomiłam sobie jak bardzo musiała cierpieć moja sunia, jeżeli wet stwierdził, iż suczka była w poprzednim domu naturalnie bita i straszona. To okropne. Mam nadzieję, że psy z Waszego sąsiedztwa nie przeżywają takiej udręki. Trzymamy za nie kciuki !

    A teraz foto ,,NIE PORZUCAJ PSA'' - jednym słowem - GENIALNE ! Też byśmy się zaprezentowały, ale jak sama wiesz Eko, dopiero co zamawiamy lepszy aparat :) Ale z głębi duszy napiszę, że jesteście jak dwie połówki serca, które idealnie do siebie pasują *.*

    Pozdrawiamy,
    ŁAPKA !

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakież to miał szczęście Łatek, że trafił na takiego dobrego czlowieka.! :)
    Cudne psisko... ale mi go żal... oby właściciele psiaka zgodzili się, żebyś go wyprowadzała. Dobrze, że chociaż trochę rozumu mieli, że zgodzili się zbudować mu kojec, chociaż Łatek i tak zasługuje na więcej...
    Wspaniałe zdjęcie, świetnie się razem prezentujecie :>

    Pozdrawiamy i życzymy, abyście jak najlepiej wykorzystały te dwa miesiące :)
    Julia&Toffi

    OdpowiedzUsuń
  10. Rok szkolny minął naprawdę szybko, może to i dobrze, bo chociaż rozstałam się z klasą po 3 latach udręki i nie mam zamiaru się z nią więcej spotkać...
    Posokowce to cudowne psiaki, szkoda, że właściciel nie wyprowadza Berty na smyczy... prędzej czy później może to się źle skończyć... straż miejska, czy śmierć zwierzaka i nie piszę tu o Bercie w końcu to pies myśliwski.
    Kolejne pseudo... szkoda najbardziej psiaczków :(
    Biedny Banner i Łatek, ale prawdą jest, że w takich warunkach, a nawet gorszych, żyje masa psów... większość nigdy nie zaznała prawdziwej miłości.
    Podsumowując :D
    życzę Wam niezapomnianych wakacji, oby blog był nadal tak cudowny jak jest i udanego dnia psiaka :D

    http://blog-na-czterech-lapach.blogspot.com/
    http://e-psiak.blogspot.com/ NOWY BLOG!!!

    POZDRAWIAM H&O
    PS: A, pamiętasz o szablonie, bo w zamówieniach mnie nie wypisałaś:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, pamiętam. Pragnęłabym jednak zauważyć, że w regulaminie napisałam, iż w kolejce zamówień może być wyłącznie 3. Jako, iż listę sporządziłam na podstawie komentarzy posta To już trzy dni! wybrałam z niego 3 pierwsze komenty z prośbą o wykonanie grafik. Twoje zamówienie znajduje się na pozycji 4 tak więc nie widzę w tym nic dziwnego, iż nie trafiłaś na listę. ;) Tym nie mniej, gdy wykonam nagłówki i bannery w pierwszej pozycji zapiszę Ciebie, jako, iż byłaś następna. Mam nadzieję, że teraz wszystko wydaje się jasne i przejrzyste. Zachęcam na koniec do przeczytania regulaminu zamówień dla lepszego przyswojenia zasad i porządków jakie ustanowiłam. :>
      Pozdrawiam również,
      Ekoni

      Usuń
    2. Regulamin przeczytałam zaraz po napisaniu komentarza, przepraszam za kłopot :)

      Usuń
  11. U mnie na wsi NIE MA TAKIEGO DOMU gdzie by nie było psów czy to mały kundelek czy mieszaniec charta.
    Wszystkie pilnują domów, a my jako JEDYNI z całej wsi chodzimy na spacery. Więc jest nam nudo i towarzyszy nam strach, że zostaniemy zaatakowani (zdarzyła się taka sytuacja!). Czasami dokarmiam psiaki, które dostają kawałek chleba na dwa dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą różnicą, że ja mieszkam w mieście więc jak na moje niektórzy powinni widzieć w tym zasadniczą różnicę. Niestety miewam wrażenie, że większość jego mieszkańców zamieszkujących takie właśnie domki jednorodzinne mają wciąż myślenie mające swe wiejskie korzenie. Myślą, że jak pies będzie na łańcuchu to ocali dobytek. Na domiar złego, jeśli znajdzie się (naprawdę zdeterminowany) złodziejaszek to wystarczy, że porzuci psu truciznę i weźmie się do roboty... Oczywiście nie mam na myśli wszystkich ludzi w okolicy lecz z przykrością muszę stwierdzić, że zatrważająca ilość osób nadal tak postępuje...
      O wsi już nie wspomnę. Ludzie mają tam naprawdę złe mniemanie o psach, traktując je czasem jak rzeczy. Dobrze wiedzieć, że chociaż Ty masz o tyle większą wiedzę i serce, że postępujesz dobrze ze swą pociechą. ;)

      Usuń
  12. Jacy ludzie potrafią być nieodpowiedzialni!
    Do posiadania psa potrzeba nie tylko czasu i serca ale też pieniędzy:)
    Pozdrawiamy:)
    Natalia&Milka

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety miałam nieprzyjemność poznać część Waszych sąsiadów i ich zaniedbanych psiaków... Banner i Łatek to śliczne psiaki, do tego takie kochane! Nie potrafią zrozumieć działania niektórych ludzi. Najpierw biorą ogromną ilość psów, a potem nie potrafią ich utrzymać... Nie wiem, czy ma to na celu pomoc, jednak na pewno nikomu nie pomaga :/ Dobrze, że teraz Łatek ma chociaż kojec i może się po nim swobodnie przemieszczać!
    Akcja 'Nie porzucaj psa' jest naprawdę świetna! Mam nadzieję, że dowie się o niej jak najwięcej ludzi :)
    Szelki zapowiadają się rewelacyjnie :D Już nie mogę się doczekać, kiedy tylko ujrzę w nich Flopkę ;) Sama też ułożyłam już kilka potencjalnych obroży, teraz czekam tylko, kiedy w końcu będę mogła je zamówić :>

    OdpowiedzUsuń
  14. jeżeli chodzi o naszych sąsiadów którzy posiadają psy wcale nie jest tak kolorowo.są również i takie osoby które są odpowiedzialne i wiedzą iż decydując się na psa muszą zapewnić mu odpowiednie warunki.obok w domu mieszka kundelek - Fuks.pies miał trzy razy złamaną nogę... no tak Fuks,coś nie pasuje mi to imię do niego bo w ciągu 8 miesięcy mieć 3 razy złamaną nogę.?! raz zdarzyło się to przez głupotę dziecka z 1 klasy,zrzuciła go.okropnie żal mi naszego czterołapnego sąsiada,gdy czuję się na siłach chodzi z nami na spacery,jednak po tylu operacjach coraz nie chętniej spaceruje.

    pozdrawiamy
    Ola i Baddy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Podziwiam Cię za te długie posty, które mimo swej długości, nie tracą na wartości( ale się ładnie zrymowało) Naprawdę przyjemnie się czyta, a sąsiedzi... cóż, niby ideałów nie ma,ale mogli by się postarać ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zazwyczaj długie posty mnie męczą, ale Twoje mogę czytać w nieskończoność :D:D

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękujemy za komentarze! :)