czwartek, 7 listopada 2013

Złota Flopska Jesień


Nie wiem kiedy minęły te dwa miesiące.
 Lato już dawno odeszło w zapomnienie, a jesień już pojmała nas w swe dżdżyste objęcia.
 Mimo, iż nie raz zachwycałyśmy się tą porą roku teraz obserwujemy ją w nowym otoczeniu.
 To wręcz niepojęte jak zmienił się nasz ogród. 


Kroczymy coraz dalej. Coraz częściej spuszczam Flopkę luzem na spacerach. Przy naszej ścieżynce koło autostrady i ogródkach działkowych. Czas jesienny i wiosenny jest z tego powodu jednym z moich ulubionych, jako, iż teraz działki stoją niemalże puste. Zaczęłyśmy sobie ufać. Niedawno zrobiłam coś, na co jeszcze nawet rok temu bym się nie zdecydowała! Na wspólnym spacerze z Kendo puściłam Jamniorka na polach i... to było niesamowite. Oczywiście Mała oszalała z radości mając więcej swobody. Tyle czasu spędziła na lince. Hasała sobie z Nakrapianym Kolegą, pilnując czy idę. Ostatecznie jednak poczuła silny trop i zaczęła kopać na środku pola. Nie mogłam jej dosłownie ruszyć. Ale przynajmniej wiem nad czym musimy popracować.
Przywołanie w mniej ekstremalnych warunkach opanowałyśmy bardzo dobrze. W trakcie spaceru, gdy Przegubowiec jest spuszczony, reaguje na polecenia i wraca, gdy o to proszę. Na obecną chwilę nie pragnę niczego więcej. To być może mały krok dla ludzkości, ale za to potężny skok dla nas. :)
Mimo wszystko na tym nie koniec! Gdyż jest jeszcze jedna sprawa, która cieszy mnie do granic. Mianowicie socjalizacja - niebywałe postępy. Pewnego dnia, który spędziłyśmy w dawnych rodzinnych okolicach wracając do domu napotkaliśmy jamnika. Mimo to, byłam poddenerwowana. Zdarzały się bowiem Flopce spięcia nawet ze swoimi przedstawicielami. Pomyślałam jednak - „turdno, co ma być to będzie”. Rozluźniłam więc smycz i pozwoliłam, by zainteresowane sobą psiaki się obwąchały. Cud! (a może nie całkiem ;)) Flopka nie tylko przywitała się z koleżanką Lucy, a wywiązała się ostra zabawa! Szalone jamniki ganiały za sobą po całej polanie. Chwilami, aż wątpiłam czy to moja Flopi.

 Z niedawnych nowości jest też fakt, że w domu w końcu pojawił się kominek. Nie mogę się doczekać zimowych wieczorów, kiedy będę mogła wygrzewać się naprzeciwko w fotelu. Jestem pewna, że Flopka jako wielki miłośnik wszelkiego ciepełka nie pogardzi drzemką przy nim na dywaniku. 

 Roboty w domu nigdy nie złamią jamnika. Kanapa figuruje jako jedno z ulubieńszych miejsc do spania Flopki. Jak widać siatka w niczym nie może przeszkodzić... ;)
Ale to jako takie krótkie zredagowanie tego co wydarzyło się ostatnio. Niestety obecnie znów jestem chora.
Co dla Flopy oznacza dużo luzu... i niestety nudów. :( Staram się z nią bawić na tyle ile mam sił i utrwalać komendy, ale o spacerach możemy tylko pomarzyć. Pokrzyżowało to mi wiele spotkań, wiele planów, ale nic to, mam nadzieję, że w ten weekend razem odwiedzimy nasze działki.
 Trzymajcie się kochani!

piątek, 11 października 2013

A życie dalej kołem się toczy...

Witajcie! 
Wszak miesiąc dobry już za nami, a u nas prawdziwa blogspotowa jesień nastała. 
Cóż... przyznam nie spodziewałam się aż takiego braku czasu, ale jak to mówią Żyć nie umierać!

Można by rzec, że u nas po staremu... choć jednak nie do końca. Okres próbny jaki czekał nas z nastaniem 2 września przebiegł pozytywnie. Flopka przyzwyczajona rannymi wyjściami rodziców nie odczuła tego w jakiś dotkliwy sposób. Mimo wszystko wciąż jest od rana do popołudnia sama.
Tydzień to jedna wielka rutyna. Dni zdawają się zlewać. Powrót do domu - spacer - jedzenie - spanie - pies - lekcje - pies...
Wszystko odżywa z nastaniem upragnionego piątku. Cały tydzień mojej nieobecności chcę zadośćuczynić jej to długimi spacerami po przydrożnych polach, a to odwiedzinami w starych okolicach czy spotkaniami ze  psimi znajomymi. Mimo trudności jakie stawiają szkolne obowiązki cały czas idziemy jednostajnym torem - skupiamy się na tym co mamy wyznaczone. Coraz częściej myślę o nagraniu filmiku jesiennego, w którym uwieczniłabym wszystkie dotychczasowe osiągnięcia, ale kiedy? Czas pokaże.
Jak na razie utrwalamy stare komendy, wprowadzamy kilka nowych, bawimy się we frisbee (bo na obecny czas inaczej tego nie ujmę), w stoickim spokoju zatapiamy się w agility i koniec, końców - skubiemy trochę obi.
W kwestiach posłuszeństwa zdajemy się kroczyć dzielnie naprzód. Dużo ostatnio poradziła mi przyjaciółka. (za co niezmiernie jej dziękuję) Dzięki czemu przywołanie idzie nam lepiej.
Długoterminowe plany na przyszłość? Iść wyznaczonym torem i pamiętać, że gdy wchodzę do mieszkania to dzień Flopi dopiero się zaczyna. Dlatego najważniejsze jest znalezienie jak najwięcej czasu dla jamniczki.

Tymczasem spotkań ciąg dalszy! Socjal dzięki temu może choć trochę się polepszyć. Nie mówiąc już o tym, że mogliśmy odwiedzić okolice gdzie dawniej mieszkaliśmy. Było cudownie!


Jednym z najbardziej radujących mnie ostatnio rzeczy jest fakt, iż coraz częściej ośmielam się spuszczać luzem Flopkę na dworze. W najbliższej okolicy spuszczam ją zupełnie, w miejscach odwiedzanych rzadziej, figuruje jeszcze na lince. Wydaje mi się, że jest to wyzwanie największe dla mnie, gdyż robię błąd jakim jest panika. Jeśli jednak mam porównywać - postępy są znaczne.


Nie wiem jak często będę bywać w blogowych stronach. Postów i pomysłów nagromadziła się spora ciżba, toteż mam nadzieję, że uda mi się w miarę systematycznie notki rozplanować. Przede wszystkim pragnę w końcu opublikować szelkową recenzję i zrelacjonować nasze ostatnie odwiedziny w starym domu. ;)
Mamy szczerą nadzieję, że nie zapomnieliście o nas. Sama mam wrażenie, że tu na blogsferze tracimy życie. Postaram się nadrobić zaległości, ale wiadomym jest, iż z krytycznych rezerw czasowych nie będzie to regularne.
Nic to, cieszę się, że miałam czas się do Was odezwać, moi Drodzy. Mam nadzieję, że za tydzień dopisze mi tyle samo szczęścia, a teraz życzymy Wam jak najwięcej chwil spędzonych z Waszymi czworonożnymi towarzyszami!
Trzymajcie się,


niedziela, 1 września 2013

Popadnijmy we wrześniową melancholię...

 
Pewnie nie ja jedyna to powiem lecz...
 „Czas wakacyjny zleciał zbyt szybko...
Nie jestem w stanie stwierdzić kiedy te wszystkie wydarzenia miały miejsce
 i dlaczego przesypały się tak szybko jak piasek przelatujący przez palce.
 Z nastaniem 1 września wszystko jakby zmienia swój porządek.
 Myśli, marzenia, dążenia i nadzieje...
 Nie wiem co przyniesie jutro i jak potoczą się wszystkie sprawy. 


Nie tylko ja mam ciężko. Cóż z Flopką? Ją też czeka niebywałe wyzwanie. Ponowne przywyknięcie to naszej długiej nieobecności w domu. Nie mam już tego luksusu, by zostawić Małą u dziadków, którzy mogliby doglądać jamniczkę bądź wyprowadzić ją na spacer. Pamiętając nasze pierwsze przeprowadzkowe posty mam nadzieję, że Flopi w ciągu tygodnia przyswoi sobie plan dnia. Zaczęłam więc przygotowania na odmienny tydzień. Z resztą wiem, że Mała doskonale sobie poradzi - mimo defensywnego pesymizmu swojej przewodniczki. Mimo wszystko zastanawiam się nad zakupem D.A.P.-u. Czyli sperju zawierającego syntetyczny odpowiednik psich feromonów, które mają zastosowanie wpływać uspokajająco na naszego psiaka i zrelaksować go w sytuacjach stresowych. Po za tym... w naszych okolicach z pewnością odgłosy fajerwerków będą mieć większe pole rażenia aniżeli w naszym starym miejscu zamieszkania. Feromony mają szeroki wachlarz zastosowań toteż myślę, iż zamówię go już niedługo. Gdy piszę ten post wzdycham ciężko raz po raz. Wiem jednak, że nie jestem sama i Wy również, moi Drodzy Czytelnicy przeżywacie teraz mały stresik.

Mam nadzieję, że nowa szkoła i nowe sytuacje nie przeszkodzą mi w dalszym prowadzeniu bloga(ów). Chciałabym w tym miesiącu dodać w końcu (rym :D) recenzję szelową oraz opisać przygody jakie przeżyłyśmy na ostatnim wakacyjnym spacerku z Kendo. Myślę też o samej kwestii spędzania czasu z jamniczką. Chciałabym jej przede wszystkim wynagrodzić moją długą nieobecność i sprawiać jej długie spacerki zaraz po szkole. Chciałabym też kontynuować naszą naukę podstawowych komend w obi oraz bawić się dyskiem i takie tam... Planów wiele, dochodzi jeszcze grafika... Pożyjemy, zobaczymy.


Skoro już tak bombarduję ten post zdjęciami to może podam powód. Otóż ostatnio wzięło mnie na robienie tego typu zdjęć. Dwa pierwsze robione były przy zachodzie słońca. Kwiaty w tle są roślinkami czysto jesiennymi, mimo dość odmiennego koloru jak na jesień. Zauważyłam bowiem spacerując tak po ogródkach działkowych (które nareszcie się przerzedzają), że większość kwiecia tego typu barwią się w wszelkiej maści odcieniach pomarańczu i czerwieni. Już czuję jesień. Powoli przenika przeze mnie jej nastrój. Moje dynki kwitną (niestety „tylko”), a cały świat powoli maluje się w melancholii... Nie będę już dłużej drążyć tematu, bo w sumie to co miałam Wam przekazać to przekazałam. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny post lecz mam nadzieję, że całkiem niedługo. Przecież wrzesień będzie najbardziej luźnym miesiącem na samym początku... Za to teraz, moi Drodzy zapraszam na dalsze oglądanie moich oraz flopkowych, jesiennych fanaberii (ze szczątkową domieszką odchodzącego lata):

Dedykacja dla fanów„Zjaranej Flopki” :)
Wy też czujecie jesień?
Popatrzę sobie na to wszystko z góry. :D
Na koniec chcemy Wam podziękować za towarzyszenie nam przy wszystkich wakacyjnych przygodach i życzyć powodzenia w szkole/pracy! :)
Trzymajcie się, ino mocno!


piątek, 30 sierpnia 2013

Coś na wzór tortu...

Niedziela... niezapomniany czas. Z okazji 8 rocznicy przygarnięcia naszej Jamniczki cała rodzina, zwarta i gotowa spakowała niezbędne rzeczy i ruszyła asfaltowym bezkresem, poczciwym autkiem. Już po otwarciu drzwi samochodu Flopka, podniecona do granic wystrzeliła jak z procy na spotkanie z milionem nowych zapachów. Miejsce było cudowne. Piękne, strzeliste świerki splecione z bogactwem drzew liściastych.
Pierwsze co napotkaliśmy (z miłym zaskoczeniem) była „Psia Polanka” - ogrodzony siatką wybieg dla czworonożnych towarzyszy. Można tam spuścić psiaka, by pohasał sobie na zabezpieczonym terenie i mógł dodatkowo pobawić się z resztą psiej ferajny. Nie muszę przypominać o agresji naszej Flopildy do dużego grona psów, toteż, gdy okazało się, iż wybieg jest całkowicie pusty, zgodnie skierowaliśmy się w jego stronę. Nie chciałam zupełnie odpiąć Flopy, dlatego też zapięłam ją na naszą niezastąpioną linkę. Radość sięgnęła zenitu! Na widok wolnej przestrzeni, Mała chciała z pewnością się rozszczepić i zbadać wszystko jednocześnie. Górę jednak wzięła dość spora dziura... No i nasz jamnik odpłynął totalnie! W końcu fascynacja minęła i rozpoczęło się dalsze zwiedzanie. Z racji jakiegoś dziwnego powiązania z kotami (twierdzę bowiem, że Flopka to Pso-kot, odmiana jamnicza) nie obyło się bez włażenia na powalone kłody i inne nie za wysokie obiekty, na które mały Łobuz mógłby wskoczyć. Z błogiego spokoju wyrwał nas czarny terier rosyjski, który wkroczył na terytorium Zagrody wraz z swoim przewodnikiem. Nastąpiła gwałtowna ewakuacja i już po chwili, maszerowaliśmy dalej, wraz z zadowoloną Flopinką na przedzie. Naszym celem były stawy, położone wśród lasów. Faktem jest, iż Flopi uwielbia tego rodzaju zbiorniki wodne! Rzeczki, jeziora, stawy... To jej graj! Tak więc, gdy tylko zbliżyliśmy się do jednego z brzegów, Niskopodłogowiec wyszukał sobie szybko jakiś patyczek, dając nam jasno do zrozumienia co mamy z nim zrobić. No i się zaczęło... W zabawie towarzyszyły nam kaczki (które zwróciły potem uwagę Flopki) i wspaniały krajobraz. Wypluskana, chudziutka jak szczurek, Jamniczka ruszyła dalej, po bujnych trawach i rozległych łąkach, a potem jeszcze głębiej w lasy, stawiając czoło nietuzinkowej florze. Nie wiem jak to się stało, ale nagle oczom ukazał nam się parking samochodowy... Czas zleciał za szybko, a... kto by pomyślał. Pobyliśmy tam z parę godzin! Mam nadzieję, że wybierzemy się jeszcze nad maltańskie lasy, by kolejny raz porozkoszować się tam spacerami i kąpielą. Podczas wędrówek uzbierała mi się pewna liczba zdjęć i filmików... bardzo spontanicznych, niewyraźnych, ale oddających te cudowne dla nas chwilę. Zmontowałam z nich skromny klipek, którym się teraz podzielimy z Wami, moi Drodzy Czytelnicy. :)


Mam nadzieję, że można go jako-tako „przełknąć”. ;) Muzyka ma skłaniać do pewnych przemyśleń... „Wciąż jestem w biegu i nie wiem dlaczego…” - no właśnie... Dlaczego żyjemy w pośpiechu? Czasem warto przystanąć i cieszyć się z prostych chwil. A tym bardziej dzielić je z wspaniałym czworonożnym przyjacielem.
Po powrocie Flopka udała się na spoczynek, by podładować baterie. Jak się okazało wieczorkiem była jeszcze chętna na sztuczkowanie. Myślę, że taki prezent urodzinowy uszczęśliwił ją najbardziej. Ot, jak napisałam na początku, był jak tort. :> Niezapomniany smak doznań z bombą zapachów i wrażeń.
Dodam, że w trakcie leśnej wędrówki, natknęliśmy się na niezwykle pochyłe drzewo. Nasza mała Odkrywczyni nie mogła sobie odmówić tej przyjemności i na niego wlazła. Niestety zdjęcie wyszło strasznej jakości... Dlatego poeksperymentowałam z nim troszkę i... wyszły mi 4 wersję przeróbek, które spodobały mi się najbardziej. Finalnie, postanowiłam je wszystkie połączyć i niespodziewanie wyszło nam takie coś:

Dam to chyba na flopinkowego fanpage'a, bo na nowy nagłówek na bloga (!) mam już inny koncept... ;)
Jak się później okazało na prezentach nie koniec... Bowiem następnego dnia wyruszyłyśmy na kolejną wyprawę... Tym razem w działkowe okolice Kendo i Luny! Było przecudownie i prześmiesznie! Nie zabrakło wesołych perypetii, czy chwil grozy, oj działo się, działo! Wrażenie jakie wyniosłam z tego spaceru pozostawię chyba do końca życia i... bez dwóch zdań opiszę je na blogu! Mam z niego kolejną porcję zdjęć i filmów, z Panem Kropkiem w kadrze tak więc szykujcie się, szykujcie! Wkrótce pokarze się pościk.
Tymczasem jeden fotos na zaostrzenie apetytu:
Nie wiem tylko czy uda mi się opublikować go w tym miesiącu, no nic, zobaczymy. ;)

Tymczasem, trzymajcie się! Mamy nadzieję, że spędzacie czas równie miło!

wtorek, 27 sierpnia 2013

Co mi powiesz jak mnie złapiesz?

Życie płynie nam miło, choć z deczka za szybko... Strach pomyśleć co dziać się będzie 2 września. Nim to jednak nastąpi, czas na posta luźnego, gdzie Eko będzie się mogła trochę powygłupiać. Na końcu też uraczę Was paroma nowinkami. :>

Z tego co pamiętam zostałam nominowana na blogu Pamiętnik Sashy do LibsterBlogAward... Z początku powiedziałam sobie, że dam sobie spokój z takimi zabawami, ale... wiecie co? Odmieniło mi się. XD

Oto pytania, na które Eko odpowie:
1. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka ?
Ogólnie piosnek takowych mam od groma, a faworyci zmieniają się w zależności od tego w jakiej tematyce przychodzi mi pisać, rysować et cetera... Aktualnie moje upodobania spłynęły na Dziki Zachód, rozmiłowana jestem w muzyce country z czego najczęściej słucham utworu stworzonego na potrzeby filmu
„Mistrz Kierownicy ucieka” na równej pozycji znajduje się także „Mountain Music” zespołu Alabama. Pytanie jest niestety za bardzo ogólne, gdyż tak naprawdę musiałabym wymieniać po kolei ulubiony kawałek każdego gatunku muzycznego. XD
2. Jaka jest Twoja ulubiona rasa psa ?
Jamnik! Rozkochałam się w nich przez naszą Flopinkę, przypadkowo, bo o psiaku tej rasy nie myślałam... Jak z resztą powiedział Horst Stern:  „[…]Obcując z jamnikiem nie wiesz nigdy, czy płaczesz ze śmiechu, miłości, czy wściekłości. Dusza jamnika jest podobna do człowieka, jak żadnego innego psa”. Nic dodać, nic ująć. Właśnie za charakter pokochałam tą rasę. Mimo, iż potocznie sprawiają większy opór w szkoleniu ja zostaję przy uniwersalnym powiedzeniu chcieć to móc. Aby zrozumieć jak wspaniałymi psiakami protafią być te łobuzy trzeba po prostu przekonać się samemu. Powiem szybko, że na drugim miejscu umiłowałam wyżły weimarskie, chociaż nawet jakbym w przyszłości takowego miała... to i tak zadbam, by i w tym samym czasie pod moim dachem przebywał jamniczek.
3. Jakie imię męskie Ci się podoba ?
Yh... Nigdy nie rozmyślałam o tym. Jako, iż pytanie nie jest sprecyzowane w imionach japońskich wręcz szaleję za Yoshimitsu. W polskich..? Nie wiem. Zawsze jakoś lubiłam imię Adrian i Mateusz. Ale jakichś szczególnych upodobań nie mam w tej kwestii. ^^
4. Jaki jest Twój ulubiony blog ?
Oh, nie! Nie każcie mi wybierać! D: Tutaj znów musiałabym się rozszczepiać na poszczególne tematyki, gdyż ulubieńców mogłabym mieć kilku. W psich blogach nie mam szczególnych faworytów. Wszystkie czyta mi się równie dobrze, każdy porusza coś innego, u każdego dzieje się coś innego w innym czasie. Swego czasu bardzo dobrze mi się czytało bloga, fan fiction o grze The Sims 3, którą do dzisiaj wielbię i wielbić będę -  Desperate Sims, bardzo polecam! Bardzo również cenię sobie Katalog Graficzny. Ot, jako, iż od pewnego czasu interesuję się paroma zawartymi tam tematami/wątkami. :>
5. Co robisz w wolnej chwili ?
Pracuję wyobraźnią - rysuję, piszę, ogólnikowo rzecz biorąc tworzę. Lubię czytać o programowaniu, pisaniu gier i wszelkiej maści kodach. Temu wszystkiemu najczęściej towarzyszy jakaś dobra nuta, wyszukana na YouTube. Oprócz tego raczę się od czasu do czasu treningami z moją czworonożną przyjaciółką i spotkaniami tudzież rozmowami ze znajomymi i rodziną. Nie pogardzę też dobrą książką. W ramach przeprowadzki ostatnimi czasy coraz częściej uczestniczę w pracach domowych więcej robię w domu. No i bardzo dobrze, w sumie najwyższy czas. :)
6. Kiedy założyłaś/łeś bloga i dlaczego ?
Mój pierwszy post jak i cały blog stanął na nogi 29 kwietna 2012 roku o godzinie 20:53... Inicjatorem pomysłu był mój kuzyn, który zaproponował opublikowanie gdzieś zdjęć z treningu agi, na który wcześniej się wybraliśmy. Cały czas jestem mu ogromnie za to wdzięczna, gdyż dzięki temu poznałam nowych, interesujących ludzi, dużo się dowiedziałam, mogłam poprawić się w grafice komputerowej i kodach, i przede wszystkim - dobrze się bawić na blogerze! :D
7. Jak traktujesz psa, gdy odmawia posłuszeństwa?
Jestem za szkoleniem pozytywnym więc staram się przemawiać stanowczo lecz nie za ostro. Zdarzało mi się wkurzyć lecz raczej nie przelewałam tej złości na Flopi. Zawsze w sytuacjach, gdy Flopka pokazuje jamniczy charakterek staram się działać radykalnie lecz wiadomo, że nie zawsze rezultaty oczekiwania są zgodne z rzeczywistością. ;)
8. Masz rodzeństwo ?
Nie i dziękuję Bogu, że nie jest inaczej! Mam za to wspaniałego kuzyna, którego de facto traktuję jak brata. Oprócz tego mam naprawdę parę wspaniałych znajomych i wymienianą często jamniczkę. Więcej naprawdę mi nie trzeba. A w trudnych sprawach majątkowych... mam czystą kartę.
9. Ulubiona pora roku - dlaczego ?
Oj, powiem tak - każda jest dla mnie niezwykle wyjątkowa i każdą kocham za co innego. Wiosna urzeka mnie zjawiskiem rodzącego się na nowo życia, delikatną pogodą, finezją kwiatów. Lato kocham za wakacje i duży margines czasu wolnego, nienawidzę za nieludzkie upały. Jesień ma w sobie pewien niezwykły urok, który wręcz kocham! Wprawdzie jest to czas czysto szkolny, jednakże w moim sercu różnobarwne liście, wyjątkowe święta czy urokliwe wieczory pozostaną na zawsze. Zima jest wręcz bajkowa! Nietuzinkowy krajobraz przystrojony bieluchną pierzyną, ah! Dużo by opowiadać dalej o magii świąt, wariacjach na sankach (tak, Eko jest w niektórych sprawach wiecznym dzieckiem i się tego nie wstydzi!) i innych urzekających mnie wrażeniach.
10. Ulubiona słodycz ?
Zjem wszystko co słodkie! *3* Jeśli ktoś kiedykolwiek chciałby mnie uraczyć czymś słodkim to polecam Tiramisu. Uwielbiam też lody miętowe. <3
11. Czy masz szacunek do rodziców ?
Trudne pytanie. Eko jest wierna swoim zasadom i czasem ciężko odwieść jest mnie od stawianych tez. Mimo wszystko zawsze udaje nam się dojść do konsensusu co cechuje fakt, iż potrafię przyznać komuś rację. Wracając -  szacunek mam, jednakże nieuniknione wymiany zdań się zdażają. Nigdy też nie powiedziałabym o moich rodzicielach złego słowa i jestem wdzięczna za wiarę we mnie i za to, iż pomagają mi w trudnościach jakie stawia przede mną życie. Kocham ich! Po prostu! C:

O, nawet szybko mi z tym poszło... ^^ Fajnie było. o3o
A teraz okropna rzecz, z którą się nie zgadzam, a jednak muszę ją zrobić to... wybrać 11 blogów, które nominuję. :C 
Oto lista:
Moje pytanka:
1. Kawa czy herbata?
2. Gdybyś mógł/mogła zmienić jedną rzecz na świecie byłoby to..?
3. Rzecz, która uszczęśliwia Cię najbardziej?
4. Wolisz działać spontanicznie czy planować?
5. Czego boisz się najbardziej?
6. Ulubiony owoc?
7. Co zapoczątkowało Twoją przygodę z psami?
8. Jakieś plany na przyszłość?
9. Ulubiony gatunek muzyczny?
10. Wolisz mieszkać w mieście czy na wsi?
11. Noc czy dzień?

Co i jak: Osoba, która nominowała Twój blog zadaje Ci 11 pytań, na które musisz odpowiedzieć. Następnie nominujesz 11 kolejnych blogów i zadajesz im 11 pytań.
BAWCIE SIĘ DOBRZE!

 Nowinek parę:
Ogólnie jak wspomniałam na początku żyjemy sobie spokojnie, Eko obecnie pracuje nad czymś „Wielkim” i przez to trochę zaniedbałam resztę blogów i mam wrażenie, że również Czytelników. Ale! Na pewno, a przynajmniej się postaram - w tym miesiącu opublikować jeszcze ze dwa posty, bardzo ważne posty... Wypadła nam bowiem w tym miesiącu niezwykle ważna rocznica i chciałam ją dodatkowo uświęcić na blogu. W tym celu zanurkowałam w stare rodzinne archiwum fotograficzne.  Czytaj - poprzedni post.
Drugą rzeczą, o której chcę Wam powiedzieć jest to, iż niedawno przybyły do nas nabytki z OhMyDog'a! C: Uraczę Was na razie dwoma zdjęciami, na resztę zaś zapraszam później do osobnego posta z recenzją. 


 Prócz tego mam bardzo poważne plany odnoście obedience oraz naszego nieszczęsnego firsbee... W sumie też w agi ostatnio się dzieje. :) Niedawno Flopka stała się istną iskierką, wszędzie jej pełno! Chcę dobrze wykorzystać jej aktywność i przede wszystkim: czerpać z wakacji ile się da! C:
Ps. Ten post miał być de facto przed tym sobotnim, urodzinowym, jednak myślę, że aż takiego zawirowania nie ma. ^^'

Do szybkiego napisania!
Kochamy Was, 

sobota, 24 sierpnia 2013

Celebrujemy!

Tak moi Drodzy... Dziś ten dzień! 
Dokładnie 8 lat temu mała, niesforna Parówka wkroczyła w nasze domowe progi i stała się częścią rodziny.
Do teraz pamiętam tą radość, gdy rodzice zgodzili się ją przygarnąć, a wierzcie mi... było z nią krucho. 


Z racji tej szczególnej okazji, Wasza Eko podwinęła rękawy i całe wczorajsze popołudnie przetrząsała rodzinne archiwum zdjęciowe w poszukiwaniu najstarszych fotek naszego Przegubowca. Najstarsze jakie udało mi się wyszperać była fotka z 2006 roku. Dokładnie rok po przygarnięciu.

Poznajecie? ;) Mała półtoraroczna Flopka! 
Powrócę na chwilkę do ostatniego zdania w tekście powitalnym. Dlaczego z Flopi było krucho? Otóż, gdy pierwszy raz zabrałyśmy Małą do weta okazało się, że drąży ją jakieś choróbsko. Na domiar złego przez dłużące się pół roku (a może więcej?) wraz z weterynarzami głowiliśmy się cóż to takiego. Próbowaliśmy wszystkiego: specjalistycznych karm (pierwszym przypuszczeniem była alergia ze względów dużego łysienia Flopi), diety... Ostatecznie znaleźliśmy winowajcę - świerzbnicę. Jak widać na zdjęciu Jamnikowiec wygląda naprawdę licho w porównaniu z burzą włosów jaką dysponuje teraz. Doprawdy, pamiętam jak już w trakcie leczenia z radością dostrzegłam, że biały nalot ustępuje, zaś na jego miejscu pojawia się sierść! 

A tu zdjęcie z roku 2009. Widać już ładne, włochate futerko. :)
Tak w ramach fragmentu dłuugiej historyi bohaterki tego bloga. :) 
Tak muszę się wziąć ostro za kartę „O nas”
A teraz... jedziemy z resztą archiwalnych zdjęć! :D
luty 2009
„Kozica Tapczanowa” czerwiec 2007
„Ale jestem rozwichrzona” listopad 2009 roku
„Świecące latarenki z ozorkiem” czerwiec 2007 roku
sierpień (wakaje! <3) 2007 roku
I to zdjęcie... 
Mój Boże. Była na nim również Wasza Eko, ale naprawdę uwierzcie mi, nie chcę zrobić Wam tej przyjemności i wycięłam małą dziewczynkę w różowej bluzce i spodenkach. XD Widzimy za to zjaraną Flopkę w starych szelach. Gdy tak patrzyłam na to zdjęcie to cieszyłam się, że wiem już więcej o wychowaniu psa i jego szkoleniu. Co mogło wiedzieć dziecko w moim wieku..? Trudno mi orzec, ale na szczęście mi w porę wytłumaczono, że pies nie jest zabawką. Jak tak dzisiaj patrzę na niektóre dzieci z (Olaboga!) małymi szczeniorkami na smyczy i widzę jak są traktowane to mam naprawdę ogromną wdzięczność do rodziców...
A tu już zdjęcie z roku 2011... Nie wiem jak Wy uważacie, ale na przestrzeni lat Flopka jakoś szczególnie się nie zmieniła. Największą różnicę widać było 2005 roku, gdy ją przygarnęliśmy. Ale po wyleczeniu świerzba? Może tylko teraz trochę brewki się posrebrzyły (dla zrozumienia - Flopka nie siwieje... ona jaśnieje ;)). Powsadzam jeszcze parę moich najulubieńszych zdjęć z minionych lat, bo nie chcę obciążyć posta. Ma być lekki i nie psuć tej wyjątkowej okoliczności. :)











Eh... Wierzcie mi, ale ja mogę tak w nieskończoność... ;)
Na tym jednak zakończymy to przemiłe memento i przejdziemy do następnej kwestii, z którą się chciałam z Wami podzielić. Ogólnie przez większość czasu myślałam, że dziś obchodzić będziemy 9 rocznicę, nie 8... aż tu pewnego czerwcowego dnia przeglądając książeczkę zdrowia zauważyłam, że została założona 2005, nie 2004 roku. Niby można sobie powiedzieć, że przecież dokument mógł zostać utworzony rok później, nie od razu lecz wszystkim domownikom zawsze wydawało się, że błędnie dodajemy lata Flopice. Po za tym już po kilku dniach pobytu Flopki w naszym domu postanowiliśmy odwiedzić lecznice, przejęci jej wyglądem (naprawdę w niektórych miejscach, najbardziej na uszach była łysa!). W sumie data i tak zawsze pozostanie umowna i będzie symbolizować dzień przygarnięcia nie urodzenia. Na pierwszej wizycie weterynarz orzekł, że Flopka ma 7 miesięcy. 
Kwestia prezentów o dziwo również została zorganizowana! 
Dokładnie tydzień temu byłam na zakupach i sprawiłam Flopce KONG-a oraz małe, pomarańczowe frisbee! :) Później wpadłam na pomysł, że przecież mogę je uznać za upominki na tę okazję. Obie rzeczy był bardzo trafione: KONG-a, Flopi pokochała od razu. Nawet spryciula, gdy na końcu nie może wydobyć włożonego tam jedzenia turla go jak swoją drugą zabawkę do wyciągania jedzenia - Kulę Smakulę. 
Sprawa dekla zadziwiła mnie jeszcze bardziej. Ludzie... Przełom! Flopi, gdy tylko je widzi w mojej ręce od razu szaleje jak nigdy i jest bardzo skora do zabawy! Nie mogę nawet w spokoju porzucać frisbee z rodziną i przyjaciółmi, bo mała Torpedka krąży nam pod nogami. Ćwiczymy już obieg, przeklinamy aport i... bardzo dobrze się bawimy. C: Wydaje mi się, że dużym udogonieniem był rozmiar. Pamiętacie nasze początki w tym sporcie i małe zainteresowanie Flopki. Przedtem ćwiczyłyśmy bowiem na dużych, niewymiarowych dla jamniczki deklach. Ten - jest dla niej w sam raz. :)
Niestety nie dysponuję zdjęciami prezentów. Tj. mam je na komórce, ale po 1 nie wiem jak je z niej wyciągnąć (wciąż nie ogarniam nowej komórki XD), zaś po 2 jakość jest przerażająca. Tak więc zdjęcia dodam w późniejszym czasie.
A w ramach tego oto święta jutro wybieramy się z rodziną do lasu i położonego tam również wielkiego stawu! :D
 Czas tej notki dobiegł końca...
Ciesze się, że mogłam się na chwilkę cofnąć do tamtych czasów. Nie pamiętam wiele, w sumie miałam zaledwie 8 lat. Jednak z tymi zdjęciami wiele wspomnień powróciło. Tyle przejęć związanych z ucieczką niesfornej Flopi, tyle strachu z powodu wypadku, gdy rozcięła sobie paszkę o wystający drut z ziemi. Tyle radości z wspólnych szaleństw i zabaw. 
Naprawdę cieszę się, że mam moją Flopkę. Że życie związało nasze losy. Ona daje mi tyle nadziei, tyle szczęścia. Jest naprawdę pojętną sunią i jestem pewna, że osiągniemy niejedno w szkoleniu. Kocham ją całym sercem i nigdy nie przestanę, nigdy!
Żyj nam Flopko 1000 lat! 
W moim sercu będziesz żyć wiecznie...
Do napisania niebawem,